Sposób na latte i cappuccino dla osób nietolerujących mleka

Mleczne cappuccino i caffé latte na bazie klasycznego pobudzającego espresso to jedne z najpopularniejszych kaw przygotowywanych według włoskiego przepisu. Doskonale smakują o poranku w towarzystwie lekkiego śniadania, jak i popołudniu ze słodkim deserem. W kawiarniach, gdzie bariści dbają o to, by mleko było idealnie spienione, a na jego powierzchni unosiły się oryginalne wzory, ciężko nam odmówić sobie któregoś z tych kofeinowych napojów. Podobnie, gdy w domu posiadamy ekspresy automatyczne. Niestety, część z nas nie toleruje mleka, przez co musi ograniczać jego spożywanie, a często całkowicie wyeliminować je z diety. Co w takim razie? Czy istnieje jakieś rozwiązanie, by choć raz na jakiś czas móc wypić cappuccino lub latte. Na szczęście wystarczy sięgnąć po jedno z tzw. mlek roślinnych.

Mleko migdałowe

Mleko migdałowe to napój, który przygotowuje się z miażdżonych migdałów. Jego ogromną zaletą jest smak i aromat – delikatny, aksamitny, lekko słodkawy, orzechowy. W związku z tym, świetnie komponuje się z kawami parzonymi na bazie kompozycji ziaren pochodzących z tradycyjnych, włoskich palarni. Co więcej, mleko migdałowe to samo zdrowie! Posiada bowiem duże ilości zbawiennych dla ludzkiego organizmu antyoksydantów pod postacią witaminy E. Poza tym, ze względu niską kaloryczność (jedna porcja to jedyne 30kcal) oraz brak nasyconych kwasów tłuszczowych, z czystym sumieniem mogą sięgać po nie również osoby przestrzegające diety na redukcję tkanki tłuszczowej.

Mleko sojowe

Mleko sojowe to prawdopodobnie najpopularniejszy zamiennik mleka krowiego. W dzisiejszych czasach, większość dobrych kawiarni posiada w swoim menu latte lub cappuccino właśnie z napojem przygotowywanym z ziaren soi. W sklepach znajdziemy trzy rodzaje tego mleka: naturalne (niesłodzone), słodzone oraz smakowe (np. czekoladowe, waniliowe). Co ważne, w swoim składzie posiada one wapń, witaminę D i A, a także ryboflawinę. Zawiera również około 8-10 gram białka na jedną porcję (podobnie do mleka krowiego). Jednak warto mieć na uwadze, że dzienne spożycie soi i produktów sojowych nie powinno przekraczać 50 gram.

Czy kawa szkodzi sercu? Te i inne mity na temat małej czarnej

Jako jeden z najpopularniejszych, najbardziej rozpowszechnionych napojów na świecie, który przyrządzać można na różne sposoby, niezależnie od których wykazuje właściwości pobudzające, w ciągu wielu lat kawa doczekała się co najmniej kilku mitów na swój temat. Napar przygotowywany z pełnych aromatu i rozmaitych nut smakowych ziaren kawowca obwiniano m.in. o to, że powoduje odwodnienie, choroby serca, wrzody żołądka, arytmię. Co więcej, obok papierosów i alkoholu zaliczano go do grona substancji uzależniających. Najwyższa pora, by obalić te wszystkie fałszerstwa i sprostować plotki dotyczące kawy.

Kawa nie odwadnia organizmu

Oczywiście, trudno zaprzeczyć temu, że kawa ma delikatne działanie moczopędne. Natomiast to, jak niektórzy zwykli mawiać, że kofeina stanowić może silny diuretyk, jest zdecydowanie przesadzone. Przeprowadzone badania i analizy dotyczące wpływu kofeiny na gospodarkę wodną ludzkiego organizmu wykazały, że działanie moczopędne kawy jest porównywalne do wpływu wody pitnej. Co więcej, wskazują one, że wypicie niezbyt dużych ilości kawy przed wysiłkiem fizycznym wręcz zwiększa wydolność nerek.

Picie kawy nie grozi zawałem

Od kilku lat, a dokładniej od 2009 roku, kiedy to przeprowadzono specjalistyczne badania i analizy na jednej z chińskich uczelni możemy mieć pewność, że kawa absolutnie nie przyczynia się do powstawania chorób wieńcowych. Picie kawy nie tylko nie zwiększa ryzyka chorób serca, ale wręcz może im zapobiegać. Spożywana w umiarkowanych ilościach, za jakie uznaje się około dwie filiżanki małej czarnej dziennie, obniża ryzyko problemów skupionych wokół serca.

Kawą wypijaną w rozsądnych ilościach nie można się zatruć

Patrząc na to zagadnienie logiczne, tak naprawdę jesteśmy w stanie zatruć się każdą substancją. Nie bez powodu lata temu powstało powiedzenie, które mówi, że każde lekarstwo jest trucizną, wszystko zależy od dawki. Oczywiście kawa jest stymulantem układu nerwowego, stąd skutki zatrucia nią z pewnością nie należą do najprzyjemniejszych. Jednak, aby do niego doszło musieliśmy naprawdę przesadzić z małą czarną. Dokładna ilość dawki wywołującej zatrucie to kwestia indywidualna. Ogólnie rzecz biorąc przyjmuje się, że powyżej 250-300 mg kofeiny może być toksyczna. Na szczęście raczej nikt z nas nie wypija blisko trzech filiżanek mocnej kawy jedna po drugiej.

Kawa organiczna – zadbaj o to, co pijesz wraz z początkiem Nowego Roku

Noc sylwestrowa ma w sobie pewną magię. Nie chodzi tu oczywiście o szalone imprezy, ani głośne, rozbłyskające na niebie w tysiącach kolorów fajerwerki, a raczej o ten czas, kiedy wraz z wybiciem na zegarach północy rozpoczyna się Nowy Rok. Wielu z nas zawsze ma wobec niego pewne oczekiwania. Witamy go z nadzieją. Niezależnie od tego, jaki był rok poprzedni, mamy nadzieję, że nowy będzie lepszy, że wydarzy się coś niesamowitego. Oczywiście, wszyscy mamy też jakieś postanowienia, cele. Zamierzamy je zrealizować w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Często są to sprawy dość przyziemne, drobnostki, które w gruncie rzeczy niesamowicie cieszą. A zatem, co Wy na to, żeby w 2018 przejść na kolejny etap kawowego wtajemniczenia i zaprzyjaźnić się z kawą organiczną?

Kawa organiczna – co to jest?

Śmiało możemy powiedzieć, że kawa organiczna to prawdziwa królowa wszystkich kaw. Wybierając ją nie tylko okazujemy szacunek środowisku, ale również własnemu zdrowiu. Warunki, jakie panują w miejscach upraw kawy organicznej sprzyjają bowiem jej rozwojowi w 100% w sposób naturalny. Nie stosuje się na nich ani pestycydów, ani nawozów sztucznych. A jako, że certyfikacją kawy organicznej zajmuje się międzynarodowa organizacja International Federation of Organic Agriculture Movements (IFOAM), mamy pewność, że kupujemy produkt najwyższej jakości i wspieramy rolnictwo zgodne z zasadami ekologii.

Jakie wymogi musi spełnić kawa i plantacje, by uzyskać certyfikat?

Otrzymanie certyfikatu umożliwia przestrzeganie kilku zasad. Wśród nich wymienia się: maksymalne ograniczenie używania środków chemicznych, prowadzenie upraw na terenie wolnym od środków chemicznym przez okres minimum 3 lat wstecz oraz fizyczne oddzielanie produktów organicznych od produktów niecertyfikowanych podczas przetwarzania, pakowania i transportu. Co więcej, należy prowadzić dokładną dokumentację dotyczącą sposobu wytwarzania danego produktu, a także przeprowadzać częste kontrole jakości. Niezwykle ważne jest również samo położenie plantacji organicznych. Zlokalizowane na terenie ocienionym przez większe rośliny, które chronią je przed palącym słońcem, tworzą bowiem naturalne ekosystemy leśne, przyczyniające się do rozwijania biotopu. Uprawy takie to bezpieczne schronienie dla wielu gatunków roślin i zwierząt.

Jaką kawę podać gościom w Święta Bożego Narodzenia?

Do długo wyczekiwanych Świąt Bożego Narodzenia, które tradycyjnie spędzamy w gronie najbliższych, zostało już tylko kilka dni. Najwyższy czas zaplanować jakie potrawy podamy na wigilijny stół, jakie ciasta upieczemy, a także co zaserwujemy do słodkich deserów. Chyba wszyscy miłośnicy kawy zgodzą się, że nie ma nic lepszego zarówno na zimowy, świąteczny poranek, jak i popołudniową chwilę odpoczynku pomiędzy jedzeniem bożonarodzeniowych przysmaków niż filiżanka doskonałej małej czarnej.

Co z mieleniem?

Jak to zwykle w święta bywa przez nasze domy przetacza się dużo ludzi – albo Boże Narodzenie przyjeżdża celebrować z nami rodzina z odległego miasta, a często nawet z drugiego końca Polski, albo odwiedzają nas bliscy, którzy mieszkają nieopodal. Tak czy siak, jest nas znacznie więcej niż na co dzień. Stąd też zaparzenie dobrej kawy może okazać się szczególnie problematyczne w sytuacji, gdy nie posiadamy automatycznego ekspresu z wbudowanym młynkiem. A jak wiadomo, jeśli chcemy zaskoczyć gości głębią smaku i aromatu, ziarna muszą być świeżo mielone. Z drugiej strony mielenie młynkiem ręcznym takiej porcji kawy, która byłaby wystarczająca dla kilkunastu osób to dość czasochłonny proces. Wobec tego, możemy zrobić pewne odstępstwo od reguły. Wczesnym rankiem w pierwszy dzień świąt lub wcześniej, przed kolacją wigilijną należy zmielić taką ilość ziaren, żeby wystarczyło jej na 2-3 dni dla wszystkich osób. Ważne, aby sypką kawę szczelnie zamknąć w oryginalnym opakowaniu po ziarnach.

Jak wygodnie zaparzyć?

Nawet jeśli posiadamy w domu włoską kawiarkę marki Bialetti lub supernowoczesny Aeropress, tym razem nie będą to dobre metody parzenia kawy. Urządzenia te zazwyczaj przeznaczone są na jedną lub dwie porcje małej czarnej. Na szczęście istnieje bardzo prosty, a przy tym dość niskobudżetowy sposób na przygotowanie dla wielu gości pobudzającego, aromatycznego kofeinowego napoju. Zaserwowanie najbliższym wyśmienitej kawy umożliwi nam odpowiednio duża praska francuska. Jeśli zaś spóźniliśmy się z zakupami, jest i na to rada. Wystarczy w kafetierze lub Aeropressie zaparzyć podwójną lub potrójną porcję, po czym rozcieńczyć ją wodą. W taki sposób otrzymamy niezłe americano.

Co zamiast cukru do kawy?

Jako wielcy miłośnicy małej czarnej z pewnością nie raz zastanawialiście się, czy ulubiony, kofeinowy napój można słodzić, czy też cukier jest w tym przypadku składnikiem absolutnie niewskazanym. Oczywiście ilu ekspertów i kawoszy, tyle i teorii. Pewne jest jedno, a mianowicie, że biały cukier nie ma nic wspólnego ze zdrowiem i choćby z tego względu należy go unikać. W takim razie co w sytuacji, gdy nawet najwyższej jakości kawa włoska, dystrybuowana przez każdy szanujący się sklep z kawą, pozbawiona choćby odrobiny słodyczy nie daje Wam tyle radości, ile by mogła? Otóż, trzeba wiedzieć, czym z czystym sumieniem można zastąpić sobie cukier.

Miód pszczeli

Miód to dość popularny słodzik dodawany do herbaty, szczególnie w sytuacji przeziębienia i bólu gardła. Jak się okazuje doskonale komponuje się z również z kawą. Co więcej, wystarczy pół łyżeczki, aby intensywny napój zyskał pożądaną słodycz. Ponadto, miód jest źródłem cennej witaminy C, witamin z grupy B, żelaza, fosforu i wielu innych dobrych dla naszego zdrowia mikroelementów.

Stewia w tabletkach lub płynie

Stewia dostępna w postaci tabletek lub płynu jest w pełni naturalnym zamiennikiem cukru. Podobnie jak miód jest od niego słodsza, zdrowsza oraz zawiera witaminę C, a także magnez, wapń i inne mikroelementy. A jako, że ma zero kalorii mogą sobie na nią pozwolić również osoby dbające o linię. Poza tym nie powoduje nagłych skoków poziomu cukru we krwi ani napadów głodu. Jest również odporna na wysokie temperatury.

Melasa – produkt uboczny cukru

Melasa stanowi środek uboczny produkcji cukru i jest źródłem wielu prozdrowotnych składników, m.in. potasu, żelaza i wapnia. Przypomina ciemnobrązowy, gęsty, słodki syrop. Co ciekawe, wykazuje właściwości łagodzące stres, wzmacniające system odpornościowy oraz wspomagające proces trawienia.

Ksylitol – alternatywa dla cukrzyków

Ksylitol jest to stuprocentowo naturalny słodzik, który w smaku, a także wyglądzie bardzo przypomina klasyczny biały cukier. Jest natomiast wolniej przyswajany przez organizm, dzięki czemu lepiej się wchłania. Zawiera również zdecydowanie mniej kalorii i ma niższy indeks glikemiczny. Z tego względu stanowi doskonałą alternatywę dla osób chorych na cukrzycę.

Irish coffe – jak zrobić rozgrzewającą kawę na zimowe popołudnia?

W porównaniu do ubiegłych lat, w tym roku zima rozpoczęła się stosunkowo wcześnie. Wraz z pierwszym dniem grudnia zaskoczyła nas minusowa temperatura w ciągu dnia oraz konkretne opady śniegu, który już od kilku dni utrzymuje się na dachach budynków oraz poboczach ulic i chodników. Kiedy popołudniami kończymy pracę i zmarznięci wracamy do domów jedyne na co mamy ochotę to zakopać się pod koc z kubkiem jakiegoś rozgrzewającego napoju. W związku z tym wydaje się, że nie ma lepszego momentu na to, aby wreszcie nauczyć się samodzielnie przygotowywać smakowitą irish coffe.

Historia kawy po irlandzku

Receptura irish coffee, czyli napoju przygotowywanego na bazie kawy i whiskey z dodatkiem bitej śmietany i cukru trzcinowego została wymyślona na przełomie XIX i XX wieku. Tak naprawdę zasłynęła jednak w latach 40-tych w porcie lotniczym Shannon w zachodniej Irlandii, kiedy to pewnego zimowego, bardzo mroźnego wieczora samolot linii PanAm, który miał lecieć do USA został odwołany z powodu złych warunków pogodowych. Grupa Amerykanów musiała więc spędzić całą noc na wyludnionym lotnisku. Mówi się, że wtedy to dyrektor lotniska przygotował dla nich kawę, do której dla rozgrzania dolał odrobinę whiskey i serwując nazwał właśnie kawą po irlandzku. Pasażer będący dziennikarzem gazety San Francisco Chronicle po powrocie do domu przekazał przepis swemu przyjacielowi, właścicielowi kawiarni Buena Vista i tak irish coffe zaczęto podawać w USA.

Sposób przygotowania

Do przygotowania irish coffe przede wszystkim potrzebować będziemy kompozycji mocno palonych ziaren, o wyraźnie wyczuwalnych nutach orzechowych i czekoladowych. Jeśli nie posiadamy takiej mieszanki w swoich domach to idealny moment na to, by wreszcie odwiedzić profesjonalny sklep z kawą lub złożyć zamówienie online. Z pewnością świetnie sprawdzi się tu popularna kawa Lavazza, np. Crema e Aroma czy też Lavazza Top Class. Kiedy już zaparzymy mocny napar, przelewamy go do rozgrzanego uprzednio naczynia, najlepiej pokala na piwo, dosypujemy cukier trzcinowy i dolewamy trunek (ilość według uznania). Na koniec porządnie ubijamy śmietanę i bardzo delikatnie kładziemy ją na powierzchnię napoju. Chodzi o to, by śmietana nie zmieszała się z kawą, nie należy więc też jej mieszać.

Kawa bezkofeinowa dla osób nietolerujących tradycyjnego naparu

Większość z nas, prócz intensywnego, doskonałego smaku, docenia w kawie jej właściwości pobudzające. W końcu nie bez powodu kofeinowy napar pijemy w godzinach porannych, aby obudzić się po nocy i ewentualnie drugą filiżankę po południu, kiedy brakuje nam energii do dalszej pracy, nauki czy zmierzenia się z obowiązkami domowymi. Poza tym, kawa jest nieodłącznym elementem spotkań z przyjaciółmi, rodziną, a także partnerami biznesowymi. Niestety, są wśród nas osoby, które nie tolerują kofeinowy. Na szczęście, z myślą o nich powstała kawa bezkofeinowa.

Historia kawy bezkofeinowej

Historia kawy bezkofeinowej sięga początków XIX wieku, kiedy to słynny poeta Johann Wolfgang von Goethe – cierpiący na bezsenność miłośnik kawy poprosił swego przyjaciela, chemika nazwiskiem Runge o zbadanie składu kawy. Runge odkrył oczywiście, że powodem kłopotów Goethego jest znajdująca się w ziarnach kawowca kofeina. W tych czasach otwarto pierwszą, niewielką produkcję kawy bezkofeinowej, zaś kilkadziesiąt lat później Ludwig Roselius zapoczątkował produkcję na skalę przemysłową. Wówczas to do usunięcia kofeiny z ziaren kawowca używano (jak się później okazało) toksycznego benzenu.

Proces dekofeinizacji współcześnie

W dzisiejszych czasach proces dekofeinizacji kawy odbywa się na trzy różne sposoby:
1. Przy użyciu rozpuszczalników chemicznych – ziarna poddaje się działaniu pary wodnej pod ciśnieniem, dzięki czemu pęcznieją i zwiększają swoją objętość. Za pomocą rozpuszczalnika z ziaren usuwa się kofeinę. Na koniec powtórnie stosuje się parę wodną, aby wypłukać pozostałości po substancji.
2. Korzystając z gazów nadkrytycznych – kofeina usuwana jest za sprawą dwutlenku węgla w temperaturze około 70°C, pod wysokim ciśnieniem. Metoda ta pozwala zachować naturalną powierzchnię ziaren.
3. Za pomocą wody i ekstraktorów pozbawionych kofeiny – ziarna kawy moczy się w gorącej wodzie z dodatkiem węgla drzewnego. Warto mieć na uwadze, że ta metoda wypłukuje z ziaren substancje odpowiedzialne za wyjątkowy smak kawy.

Smak kawy bezkofeinowej

Całe szczęście smak kawy, z której wytrącono kofeinę nie różni się od tradycyjnej wersji tego napoju. Kofeina jest bowiem usuwana z zielonych ziaren, tzn. przed ich wypalaniem, a jak wiemy bogactwo smaków kawa zyskuje dopiero kilka dni po procesie prażenia. Nie bez znaczenia jest oczywiście sposób dekofeinizacji. Jeśli pijemy bardzo dużo kawy, niektóre z zastosowanych rozpuszczalników mogą wykazywać negatywny wpływ na nasze zdrowie.

Jak powstaje najdroższa kawa na świecie?

Każdy, kto choć trochę interesuje się kawą z pewnością nie raz słyszał o Kopi Luwak. Wbrew pozorom najdroższy kofeinowy produkt na świecie, nie intryguje jednak wysoką ceną, lecz samym procesem produkcji. Od początku wywoływał on sporo zaciekawienia i kontrowersji (raczej pozytywnych), jednak ostatnimi czasy, to głosy sprzeciwu zagrzmiały naprawdę głośno. Ale zacznijmy po kolei – jak produkuje się ten rodzaj kawy, czym jest luwak i czy mimo wszystko warto zainwestować przynajmniej w małą paczuszkę ziaren?

Kopi Luwak – skąd się bierze?

Nie ma już sensu dłużej trzymać Was w niepewności – Kopi Luwak pozyskiwana jest z odchodów zwierząt zamieszkujących Indonezję, których fachowa nazwa to łaskun muzang. Stworzenia nazywane lokalnie luwakami z wyglądu przypominają krzyżówkę wiewiórki i kota. Jako pożywienie szczególnie upodobały sobie owoce kawowca, przy czym warto dodać, że wybierają tylko te najlepsze i najbardziej dojrzałe, w których kryją się najwyższej jakości ziarna. Po strawieniu przez układ pokarmowy miąższu, ziarna bardzo delikatnie sfermentowane przez bakterie produkujące kwas mlekowy są wydalane. I tu wkraczają już ludzie, pracownicy hodowli – zbierają i czyszczą ziarna, aby następnie wysłać je do palarni. Do niedawna uważano, że przygotowywana z tak pozyskanych ziaren kawa z jednej strony jest doskonale delikatna, z drugiej cechuje się pełnym smakiem i aromatem.

Co się zmieniło?

Wszystko było w porządku do momentu, w którym ludzie poszukiwali odchodów luwaków żyjących dziko w pobliżu plantacji. Jednak, gdy okazało się, że ceny tego towaru na rynku detalicznym osiągnęły kwotę około 2000 zł za 1 kg ziaren, plantatorzy postanowili ubić na niewinnych zwierzętach niezły interes. I tak, zamknięto je w klatkach, w których luwaki mają dziś nieograniczony dostęp do swojego ulubionego przysmaku, zaś ludzie – do ogromnych ilości ziaren, będących wynikiem obżarstwa. Proceder dodatkowo skutkuje pogorszeniem jakości Kopi Luwak, gdyż żyjąc na wolności faktycznie głodne stworzenia wybierały wyłącznie najlepsze owoce kawowców, natomiast w klatkach karmione są przemysłowo niewyselekcjonowanymi owocami. Ich organizmy zamieniają się więc w fabryki, niemal masowej produkcji. Biorąc pod uwagę cenę oraz warunki, w jakich przyszło żyć luwakom lepszym rozwiązaniem wydaje się sięgnięcie po tradycyjnie produkowaną, wysokiej jakości kawę.

Kawa arabica czy robusta?

Spośród dziesięciu uprawianych w różnych zakątkach świata odmian kawowca, jedynie dwa rzeczywiście mają duże znaczenie – arabica i robusta. Plantacje pierwszej z nich zlokalizowane są głównie na wyżynach Brazylii i Kolumbii, w Afryce Równikowej i w Indiach, na Jawie, Sumatrze oraz na Karaibach. Napar ze zmielonych ziaren arabiki cechuje się dość łagodnym, lekko kwaskowatym smakiem i wyjątkowym aromatem. Poza tym ma raczej niską zawartość kofeiny, bo jedyne 1-1,7%. Z kolei robusta, której uprawy znajdują się przede wszystkim w Kamerunie, Ugandzie i Wietnamie, daje napój o bardziej zdecydowanym, gorzkawym smaku, o dużej zawartości kofeiny – 2-4%. W zamian za to posiada dużo grubszą i trwalszą cremę od arabiki.

Różnice w aspekcie upraw dwóch gatunków

Poza rozbieżnościami między arabicą i robustą w kwestii smaku, wymienia się przynajmniej kilka różnic widocznych na etapie ich uprawy. Arabica jest zdecydowanie mniej odporna na groźną chorobę Hemileia vastatrix (tzw. rdza kawowa) oraz szkodniki. Ma również większe wymagania klimatyczne, gdyż rośnie wzorcowo jedynie w rejonach górskich o niskim pH. Prócz tego potrzebuje regularnych opadów i temperatury nieprzekraczającej 20 stopni Celsjusza, a jej okres wegetacji jest nieco dłuższy. Natomiast robustę można uprawiać w łatwiej dostępnych rejonach, jej krzewy rosną znacznie szybciej, są bardziej wydajne, lecz nasiona mniejsze. W związku z tym uprawa arabiki jest droższa i nieco bardziej problematyczna, przez co gatunek ten uznaje się za towar bardziej luksusowy.

Wpływ arabki na jakość i cenę kawy

W sklepach, w których zwykle robimy zakupy spożywcze najczęściej możemy się spotkać z kawami, które stanowią mieszankę ziaren arabiki i robusty. Wielu miłośników kawy jest zdania, że taki zabieg pozwala wydobyć z tego produktu wszystko to, co najlepsze, a także uzyskać nowe, ciekawe smaki. Oczywiście cena jest tym wyższa, im więcej w kawie arabiki. Jeśli zdarza nam się sięgać po marki niekoniecznie znane i szanowane w świecie kawoszy należy szczególnie uważać, gdyż niektórzy mniej uczciwi producenci, by zaoszczędzić zwiększają zawartość robusty, przez co smak otrzymanego naparu pozostawia wiele do życzenia. Stąd też osoby, które zgłębiły już tajemnicę kawy najczęściej decydują się na tzw. single origin, czyli kawy jednorodne (100% arabiki).

Ile ziaren kawy na espresso, a ile do metod alternatywnych? Kwestia proporcji

Z pewnością nie raz nam, miłośnikom kawy przemknęła przez głowę myśl dotycząca tego, jakie znaczenie podczas parzenia małej czarnej ma stosunek ilości świeżo zmielonych ziaren do objętości wody. Bez wątpienia również większość z nas bardzo szybko ją porzucała, stwierdzając, że wszystko zależy przecież od tego, czy w danym momencie mamy ochotę na nieco słabszą, „popołudniową” kawę, czy też potrzebujemy porządnego zastrzyku energii w postaci espresso z gęstą cremą. Niestety, nic bardziej mylnego! Proporcje mają ogromne znaczenie, gdyż pozwalają wydobyć z kawy idealnie zbilansowany smak i aromat.

Znaczenie proporcji

Mimo, że najwięcej słyszy się o ogromnym znaczeniu korzystania z wysokiej jakości ziaren oraz samodzielnym ich mieleniu tuż przed zaparzeniem kofeinowego napoju, tak naprawdę (nie umniejszając wagi wymienionych czynników) w kawie wszystko rozbija się o proporcje. Prawidłowe dobranie współczynnika zwanego ratio (stosunek ilości zmielonych ziaren do ilości użytej wody) pozwala na wydobycie z kawy maksimum wyśmienitego smaku. Napar nie będzie ani zbyt wodnisty i nijaki, ani zbyt ciężki, gorzki, cierpki i skondensowany. Dodatkowo, ratio stanowi gwarancję dużej powtarzalności parzenia, dzięki czemu umożliwia eksperymentowanie w takich aspektach jak temperatura, czas parzenia oraz grubość mielenia.

Proporcje dla poszczególnych rodzajów kaw

W świecie baristów przyjmuje się, że dla metod alternatywnych (drip, Chemex, Aeropress) idealne ratio wynosi 1:17, tzn. 1g kawy na 17g wody, tudzież 60g kawy na 1 litr wody. Co prawda, pierwsza opcja wymaga liczenia, jednak jest zdecydowanie bardziej dokładna oraz sprawdza się w każdej konfiguracji. Z kolei dla espresso proporcja ta jest nieco inna. Dla uzyskania zbilansowanego smaku i aromatu powinna bowiem wynosić 1:2.

Waga do kawy

Zapewne zastanawiacie się w jaki sposób utrzymać odpowiednie proporcje. Otóż akcesorium niezbędnym dla każdego kawosza powinna być waga. Jaka? No cóż, urządzenie ma po prostu ważyć, jednak w miarę możliwości jak najdokładniej. Jest to jego podstawowa funkcja. Tak naprawdę nie potrzebujemy tu żadnych dodatkowych opcji. Dobrze jednak, aby waga była na tyle duża, by swobodnie mieścił się na niej nasz zestaw do parzenia kawy – ulubiona filiżanka lub kubek, Chemex bądź inny dzbanek.

Kawa liofilizowana – co oznacza ta nazwa i czy warto interesować się tym produktem?

Kawa liofilizowana stanowi jedną z odmian popularnych kaw rozpuszczalnych. Jej produkcja polega na zastosowaniu specyficznego procesu technologicznego – liofilizacji. Został on wynaleziony przez Japończyka Satori Kato w 1901 roku. Na rynku amerykańskim kawa ta pojawiła się zaś w 1938 roku pod nazwą Nescafe. Dziś z powodzeniem sprzedawana jest na całym świecie.

Proces produkcji

Na początku w dużych, przemysłowych kadziach parzy się napar, który powstaje przez przepuszczenie bardzo gorącej wody przez świeże ziarna kawowca. W kolejnych etapach produkcji woda ta jest oczyszczana i zagęszczana. W wyniku otrzymywana jest silnie skondensowana ciecz, która następnie jest odparowywana. Metodę służącą takiemu odparowaniu nazywa się liofilizacją, a prościej mówiąc – suszeniem przez wymrażanie. W procesie tym napar doprowadza się bowiem do temperatury -40 stopni Celsjusza. Cząstki wody przybierają więc postać lodu, dzięki czemu w specjalnej komorze z niskim ciśnieniem, za pomocą procesu sublimacji są po prostu usuwane. W związku z tym gotowy produkt zawiera jedyne 3-5% wody.

Kawa liofilizowana a pozostałe kawy rozpuszczalne

Warto mieć na uwadze, że w stosunku do typowych kaw rozpuszczalnych kawa liofilizowana cechuje się lepszą jakością i wysokimi walorami smakowymi (stąd nieco wyższa cena). Odpowiedzialny jest za to oczywiście proces produkcji. O ile kawa liofilizowana jest wymrażana, standardowe kawy instant są suszone przy użyciu wysokiej temperatury, która to odbiera produktowi jego naturalnych aromatów i nut smakowych.

Kawa liofilizowana a zdrowie

Z pewnością w tym momencie nasuwa Wam się na myśl pytanie o wpływ kawy liofilizowanej na nasze zdrowie. W końcu o kawach instant, szczególnie ostatnimi czasy nie mówi się zbyt pochlebnie. O ile smak kawy liofilizowanej jest zdecydowanie bogatszy od tradycyjnych kaw rozpuszczalnych, pod względem zdrowotnym różnice są znikome. Trzeba jednak przyznać, że jest ona bezpieczna dla układu krążenia. Z drugiej strony obniża wchłanianie żelaza. Co by o niej nie mówić, do produkcji używane są ziarna bardzo niskiej jakości, dlatego, jeżeli mamy tylko okazję powinniśmy sięgać po kawy ziarniste.

Młynek żarnowy do kawy – jaki kupić, by cieszyć się doskonałym smakiem małej czarnej?

Niezależnie od tego, czy na co dzień kawę przygotowujemy w ekspresie, kawiarce, chemexie, aeropressie czy też w prasce francuskiej powinniśmy zadbać o to, by była ona świeżo zmielona, tzn. tuż przed zaparzeniem. A zatem, chcąc cieszyć się doskonale wyważonym smakiem małej czarnej musimy zainwestować w dobrej jakości młynek. Jaki? Przede wszystkim żarnowy. Ręczny czy elektryczny? To zależy.

Dlaczego młynek żarnowy to najlepsza opcja?

Prócz młynków żarnowych w sklepach z kawą i akcesoriami do jej przygotowywania i parzenia znajdziemy młynki ostrzowe. Niestety, są to urządzenia znacznie niższej jakości, przez co nie nadają się do obróbki pełnych smaku i aromatu ziaren kawowca. Zamiast mielić, siekają bowiem ziarna na nierówne drobiny, przy okazji produkując nadmiar tzw. pyłu kawowego. Co więcej, w procesie tym pod wpływem wzrostu temperatury z kawy zanika jej niepowtarzalny zapach. Dla odmiany wykonane z trwałego materiału żarna faktycznie mielą, tzn. ścierają kawę na równomierne drobiny. Dają także możliwość regulacji stopnia mielenia (jak wiemy, każda metoda wymaga innej grubości drobin). Poza tym zatrzymują subtelne nuty smakowe wewnątrz drobin.

Młynek żarnowy do kawy – ręczny czy elektryczny?

Skoro ustaliliśmy już, że zdecydowanie lepsze do kawy są młynki żarnowe, pora rozstrzygnąć czy korzystniej będzie zainwestować w młynek ręczny czy elektryczny. Przede wszystkim w tej kwestii musimy kierować się tym, do jakiej metody będziemy wykorzystywać mieloną w nim kawę, a także… naszą wygodą. Wysokiej jakości młynki ręczne, takie jak chociażby Hario Skerton to urządzenia, które naprawdę porządnie zmielą aromatyczne ziarenka. Doskonale sprawdzą się przy sposobach alternatywnych, do których kawa musi być grubo lub średnio zmielona. Jeżeli jednak każdego dnia w ekspresie kolbowym przygotowujemy intensywne espresso lub napoje mleczne na jego bazie, wówczas warto zaopatrzyć się w młynek elektryczny. A to dlatego, że poprawne zaparzenie espresso wymaga kawy zmielonej bardzo drobno, lecz bez pyłu kawowego, który mógłby zatkać sitko maszyny.

Dlaczego kawę należy pić w filiżankach?

Wszyscy rozumiemy jak ważny jest dobór odpowiedniego szkła do alkoholi, a w szczególności kieliszków do białego i czerwonego wina, koniaku i nalewek, a także szklanek do whisky i drinków. Równie istotną rolę odgrywa to, w jakim naczyniu podajemy kawę. Przede wszystkim chodzi tu o kształt, który to warunkuje naszą percepcję zapachu, a co za tym idzie – smaku. Dlaczego filiżanka to najlepszy wybór? Czym powinna się cechować?

Dostępne opcje filiżanek do kawy

Filiżanka do kawy – naczynie zdecydowanie szersze aniżeli wyższe, z uchem do trzymania i obowiązkowo z małym talerzykiem (spodkiem) może przybierać różne kształty. Za najbardziej klasyczne uznaje się lekko zaokrąglone, tulipanowe. Popularne są również te, nieco węższe u podstawy i rozszerzające się łagodnie ku górze od około 1/3 wysokości. Poza tym, znaleźć można filiżanki z zupełnie równymi ściankami zewnętrznymi. Wówczas należy jednak zwrócić uwagę na to, czy ich wnętrze jest odpowiednio wyprofilowane.

Znaczenie kształtu naczynia

Jak wiemy, dobra kawa to bogactwo intensywnych, wielowarstwowych aromatów, które najbardziej dają o sobie znać, gdy kawa nieco ostygnie i ma przestrzeń do oddychania. Z tego względu jeśli chcemy wczuć się we wszystkie nuty smakowe i zapachowe świeżo zmielonych ziaren, najlepszym wyborem będą filiżanki o większej średnicy. Jeśli dodatkowo kofeinowego napoju nie nalejemy po brzegi, będziemy mieć możliwość zawirowania naczyniem w celu zintensyfikowania zapachu kawy.

Materiał, z jakiego powinna być wykonana dobra filiżanka do kawy

Kształt filiżanki, tak ważny dla wydobycia smaku aromatycznego kofeinowego naparu, musi również iść w parze z wysokiej jakości, odpowiednim materiałem z jakiego zostało wykonane naczynie. Szkło i ceramika to tworzywa, które z pewnością nie zakłócą smaku i zapachu kawy. Są bowiem pod każdym względem neutralne – bezzapachowe, nie przesiąkają wcześniej serwowanymi w nich napojami. Oczywiście, o ile ceramika pokryta jest gładkim szkliwem. Ponadto powinna być w miarę gruba – wbrew pozorom eleganckie, niezwykle gustowne filiżaneczki z cienkiej warstwy porcelany nie nadają się do kawy. Niepowtarzalną głębię kawy można wyczuć dopiero w momencie jej napowietrzenia i przestudzenia, dlatego tak ważne jest utrzymanie optymalnej temperatury tak długo, jak to tylko możliwe. Zapewnia nam to tylko gruba ceramika.

Palenie kawy – jakie znaczenie ma kolor?

Palenie kawy, a więc prażenie ziaren przez kilkanaście minut w specjalnym piecu jest niesamowicie ważnym procesem. Oczywiście takie czynniki, jak miejsce uprawy, skład gleby, opady, nasłonecznienie i wysokość krzewów nad poziomem morza mają ogromny wpływ na produkt końcowy, jednak to właśnie roasterzy (palacze kawy) wydobywają z ziaren kawowca to, co w nich najlepsze.

Procesy chemiczne i fizyczne zachodzące w czasie prażenia ziaren kawowca

W ciągu kilkunastu minut palenia zielone, twarde, surowe ziarno, które do tej pory pachniało trawą, ziołami i warzywami zmienia się nie do poznania. Staje się brązowe i chrupiące, nabiera aromatu czekolady, karmelu, jagód. Pod wpływem temperatury m.in odparowuje z niego woda, zachodzi reakcja Maillarda (seria reakcji chemicznych między aminokwasami a cukrami), zaś cukry karmelizują się, dając ostateczny smak kawy.

Ciemne palenie

Na bardzo ciemny kolor wypalane są przede wszystkim kawy włoskich i niemieckich marek. Ich ziarenka są błyszczące od pokrywających je olejków, które zamiast pozostać w środku, na skutek zbyt długiego prażenia osadziły się na powierzchni. Dlaczego więc, niektórzy producenci decydują się na tak mocne wypalenie? Otóż jest to sposób zamaskowania nienajlepszego jakościowo surowca. Poza tym, nie wiedzieć czemu przyjęło się sądzić, że do espresso ziarna muszą być ciemne i dawać raczej gorzki posmak aniżeli kwaskowy. Niestety, tym samym zabijane są owocowe nuty i pozostaje jedynie pusta gorycz.

Jasne palenie

Z chwilą, gdy kilka lat temu zaczęto odwracać się od popularnych kaw powszechnie dostępnych we wszystkich sklepach spożywczych i supermarketach na rzecz wysokiej jakości surowców, zapanował swego rodzaju trend na jasne palenia ziaren. Krótki proces prażenia podkreśla bowiem wiele smakowych niuansów zawartych w kawie, które odkrywać można dzięki alternatywnym (wobec ekspresów ciśnieniowych) metodom parzenia pobudzającego napoju. Niestety, jak to zazwyczaj bywa, żadne skrajności nie są dobre – zbyt krótko prażona kawa jest wręcz szorstka i szczypiąca od kwaskowatości. A to dlatego, że zawarte w ziarnach cukry rozpuszczalne w wodzie nie zdążyły się skarmelizować, a przebieg reakcji Maillarda, odpowiedzialny za karmelowe, czekoladowe lub orzechowe nuty trwał za krótko.

Złoty środek

Na szczęście w ciągu ostatnich lat w kwestii wypalania kawy do espresso i do metod alternatywnych zmieniło się wiele. Dziś kawy do Chemexu, Aeropressu i drippów są wypalane nieco ciemniej, dzięki czemu zyskują głębszy i słodszy smak. Dobrej jakości kompozycje do ekspresów ciśnieniowych również pali się nieco ciemniej, lecz nie na tyle, by pozbawić je cennych, aromatycznych olejków. Podsumowując prawdziwą sztuką jest odkrycie podczas prażenia ziaren idealnego balansu między owocową kwaskowatością, a dostateczną dozą słodyczy oraz utrzymanie wysokiego poziomu cukrów. Z tego też względu warto inwestować w wysokiej klasy produkty, które przeznaczone są do konkretnej metody parzenia.

Sztuka serwowania i picia kawy

Ogólnie rzecz biorąc kawa jest ulubionym napojem ludzi na całym świecie. Idealnie intensywna, wyjątkowo aromatyczna nie tylko pobudza, ale również relaksuje i poprawia humor. Francuzi nie wyobrażają sobie śniadania bez dużej kawy na mleku. Dla Włochów nie do pomyślenia jest by w drodze do pracy nie wstąpić na błyskawiczną espresso wypijaną na stojąco przy barze w jednej z tradycyjnych kawiarni. Dla Austriaków filiżanka kawy nierozerwalnie związana jest z chwilą odpoczynku w klimatycznych wiedeńskich restauracyjkach, które co i rusz wymyślają coraz to ciekawsze dodatki do klasycznej małej czarnej.

Kawa – napój niezwykły

Kawa to nie jakiś tam zwykły napój, który na co dzień dodaje nam energii. Kawa to element stylu życia. To, w jaki sposób ją parzymy, serwujemy oraz pijemy stanowi odzwierciedlenie naszego tempa życia, indywidualne upodobania smakowe i gusta estetyczne. Z tego względu cała sztuka polega na delektowaniu się aromatycznym naparem, również poprzez wybieranie odpowiednich naczyń. Należy wiedzieć, że najlepiej mała czarna smakuje w filiżankach.

Obowiązujące reguły

Poszczególne rodzaje kawy wymagają indywidualnego podejścia do metody parzenia oraz serwowania kofeinowego naparu. Światowej sławy bariści i koneserzy twierdzą, że odpowiednio podana kawa nabiera pełni swojego smaku i aromatu. Dlatego nie należy się spieszyć. Kawie warto poświęcić odrobinę swojego czasu, a także dopasować jak najlepsze dla niej naczynie. Zwłaszcza, że współcześnie mamy duże pole manewru – w dobrych sklepach znajdziemy ogromny wybór filiżanek, kubków, szklanek. Obecnie panuje też swego rodzaju moda na serwowanie kawowych napojów w szklankach do whisky lub kieliszkach do wina. I rzeczywiście, wygląda to bardzo efektownie. Musimy mieć jednak na uwadze, że naczynie powinno być dopasowanie do pory dnia, sytuacji, naszego nastroju. Napar powinien także utrzymywać ciepłą temperaturę przynajmniej przez 15 minut. Przed przelaniem do wybranego naczynia kawy zaleca się więc zalanie go wrzątkiem i na czas 5 minut, oczywiście w celu ogrzania. Dobrze wiedzieć, że najdłużej ciepło zatrzymują filiżanki z kamionki. Natomiast w szkle, porcelanie i plastiku napój stygnie dość szybko.

Uprawy i zbiory kawy

Kawa to owoc drzew z rodziny Rubiaceae, rodzaju Coffea, który liczy sobie aż dziesięć gatunków. Nas, miłośników pobudzających, aromatycznych naparów interesują jedynie dwa spośród nich – Coffea Arabica (arabika) i Coffea Canephora (robusta). Pierwsza z nich stanowi około trzech czwartych światowej produkcji ziaren kawowca i uznawana jest za kawę wyższej jakości, bogatą w unikatowe aromaty. Jednak wymaga przy tym specjalnego traktowania, gdyż w przeciwieństwie do robusty, jest mało odporna na upały, szkodniki czy choroby.

Jak wygląda kawowiec i jego owoce?

Kawowiec ma błyszczące, ciemnozielone liście o owalnym lub lancetowatym kształcie, które zawsze rosną parzyście. Kiedy kwitnie pojawiają się na nim delikatne, białe kwiaty. Roślina zaczyna owocować po 4-6 latach od zasadzenia. Owoce powstające w zalążni zapylonego kwiatu mają średnicę około piętnastu milimetrów, zaś gdy w pełni dojrzeją przypominają wiśnie (stąd też tak są nazywane). Grono jest zamknięte w grubej skórce, pokrytej miąższem, zaś znajdujące się wewnątrz ziarna dodatkowo zabezpieczone są powłoką o białawym kolorze. Wreszcie, pod nią schowane są dwa ziarna owocu, a każde z nich pokryte cienką osłonką, tzw. osnówką.

Gdzie uprawia się drzewa kawowe?

Plantacje kawy znajdują się wyłącznie na obszarze tzw. pasu kawowego, który rozciągają się pomiędzy zwrotnikiem Raka a Koziorożca. Wobec tego, pas ten obejmuje w Afryce: Etiopię, Kenię i Ugandę, w Ameryce Środkowej i Południowej: Brazylię, Kolumbię, Meksyk, Gwatemalę i Kostarykę oraz w Azji: Indie, Indonezję i Wietnam. Warto również wspomnieć, że uprawy znajdują się wyłącznie na terenach położonych powyżej 900 m n.p.m. Jest to bezpieczna wysokość dla kawy, która na niżej zlokalizowanych plantacjach z pewnością zachorowałaby na tzw. rdzę. Poza tym, panujący w tych rejonach subtropikalny klimat, który cechuje się brakiem występowania wyraźnych pór roku, a także żyzne gleby sprzyjają kwitnieniu i wydawaniu owoców nawet do kilku razy w ciągu 12 miesięcy.

Jak wyglądają zbiory tzw. wiśni?

O metodzie zbioru kawy decyduje właściwie rodzaj uprawy. Na olbrzymich, przemysłowych plantacjach, które stać na inwestycje w najnowszej generacji sprzęt, owoce zbierane są za pomocą specjalnie przystosowanych do tego kombajnów. Oczywiście jest to bardzo ekonomiczne rozwiązanie. Niestety, skutkuje jednak tym, że jakość otrzymanego produktu nie jest zbyt wysoka. Z kolei na małych, zazwyczaj rodzinnych gospodarstwach owoce po dziś dzień zrywane są z gałązek ręcznie. Selekcja wiśni przeprowadzana jest więc już na etapie zbiorów. Jest to kawa klasy premium.

Dodatki do kawy, które wzbogacą małą czarną o niepowtarzalne aromaty

Niestety, skończyło się piękne słoneczne lato, a wraz z nim naturalne dodatki do ulubionej małej czarnej lub dużej białej w postaci lekkich ciast ze świeżymi owocami. Kiedy termometry wskazują coraz niższą temperaturę, a za oknem szaleje wiatr i deszcz nie mamy też ochoty na kawy mrożone. O tej porze roku od niemal wszystkich napojów oczekujemy, że nieco nas rozgrzeją i pobudzą do działania. Dlatego dziś, chciałabym zaprezentować Wam produkty, które nie tylko doskonale komponują się z jesiennym espresso, cappuccino i latte, ale również wzmacniają naszą odporność.

Goździki – symbol jesieni i zimy w kuchni

Jak się okazuje goździki, tradycyjna przyprawa do przygotowywania grzanego wina i piwa, a także kompotów i konfitur świetnie komponuje się również z kawą. Charakterystyczny zapach i lekko piekący posmak nadają zupełnie wyjątkowego aromatu kofeinowym napojom. Pamiętajcie, aby używać wyłącznie goździków pod postacią całych pąków i samodzielnie tłuc je w moździerzu, gdyż te, zmielone na drobny pyłek w olbrzymich fabrykach, w procesie produkcji tracą wiele swoich właściwości. Musicie bowiem wiedzieć, że prócz niepowtarzalnego smaku, roślina ta stanowi źródło składników antyutleniających, przeciwbólowych, odświeżających jamę ustną, zwalczających niestrawność i biegunkę oraz substancji oczyszczających, odmładzających, poprawiających odporność. A zatem, kawa z goździkami to coś w sam raz na chłodne, jesienne wieczory!

Pieprz lub ostra papryka – dodatkowa moc dla intensywnej czarnej kawy

Jakiś czas temu nastała swego rodzaju moda na łączenie typowo słodkich potraw i napojów z pikantnymi przyprawami. Na sklepowych półkach możemy więc znaleźć tabliczki czekolady z papryczką chili, a w internecie masę przepisów na kawę z pieprzem lub ostrą papryką. Jednak, wbrew pozorom to nie tylko chwilowy trend, czy poszukiwanie coraz to bardziej kontrowersyjnych rozwiązań. W rzeczywistości bowiem mała czarna wzbogacona o pikantne dodatki doskonale wpływa na naszą odporność. A zatem szczególnie teraz, w sezonie przeziębień warto sięgnąć po nowe metody przygotowywania pobudzającego napoju. Zwłaszcza, że dodatkowo kawa na ostro może nam pomóc w zrzuceniu zbędnych kilogramów.

Indonezyjskie odmiany kawy

Jeśli myślimy o kawie najczęściej kojarzymy ją z takimi krajami jak Brazylia, Kolumbia czy też Etiopia. Oczywiście amerykańskie i afrykańskie mieszanki należą do tych najpopularniejszych. Z plantacji tam się znajdujących pochodzą zresztą największe ilości światowych zbiorów ziaren kawowca. Warto jednak pamiętać, że również Azja, która słynie raczej z doskonałych gatunków herbaty, może też pochwalić się świetnymi i z pewnością oryginalnymi odmianami kawy.

Historia indonezyjskich kaw

Tak, jak zapewne większość z Was przypuszczała, drzewa kawowca nie są typowo indonezyjską rośliną, tzn. nigdy nie rosły tam samoistnie. Skąd zatem wzięły się w tym egzotycznym kraju? Otóż zawitały do wyspiarskiego państwa wraz z kolonializmem, a dokładniej rzecz ujmując przywieźli je ze sobą Holendrzy. Pierwsze sadzonki posiano w 1696 roku. Niestety zniszczyła je powódź. Trzy lata później kolejna przesyłka nasion kawy dotarła do Dżakarty i tym razem drzewa wydały plony. Założono kilka plantacji i już w 1711 roku na Stary Kontynent wysłano transport z pierwszą paczką indonezyjskiej arabiki. Jej smak szybko zdobył uznanie Europejczyków, a w szczególności holenderskich elit. W Indonezji zakładano coraz więcej upraw. Niestety wiązało się to z wycinką lasów oraz wyzyskiem rodzimej ludności, będącej dla holenderskich mocarzy po prostu tanią siłą roboczą. Wszystko zmieniło się po 1949 roku – Indonezja ogłosiła niepodległość, plantacje znacjonalizowano i część z nich podzielono na mniejsze uprawy wśród setek tysięcy skromnych rolników. Na szczęście tubylcy doskonale wiedzieli jak sobie radzić z tym delikatnym produktem. Po dziś dzień ich kawa uznawana jest za jedną z najlepszych.

Fenomen indonezyjskich upraw

Indonezja, państwo składająca się z górzystych, wulkanicznych wysp zlokalizowanych w okolicach równika stwarza doskonałe warunki do uprawy kawowca. Niewielkie plantacje, których obszar nie przekracza jednego hektara znajdują się głównie na Sumatrze, Sulawesi, Javie, Bali oraz na Nowej Gwinei. Małe rozmiary farm sprzyjają jakości indonezyjskiej kawy. A to dlatego, że owoce zbierane są ręcznie – plantatorzy wybierają więc tylko te najbardziej dojrzałe, resztę pozostawiają zaś na drzewie do kolejnych zbiorów.

Jaki ekspres, taka kawa – o wpływie metody parzenia na smak małej czarnej

W dzisiejszych czasach większość z nas, którzy choć odrobinę zainteresowani są piciem po prostu dobrej kawy, ma większą świadomość tego, czym ona jest oraz jakie elementy wpływają na jej smak. Coraz częściej rezygnujemy z niezdrowej kawy rozpuszczalnej i inwestujemy w nieco lepsze gatunki ziaren kawowca, samodzielnie mielimy je tuż przed zaparzeniem oraz odkrywamy różne metody przygotowywania naszej ulubionej małej czarnej, bądź dużej białej. Jednak kiedy dochodzimy już do decyzji o zakupie porządnego sprzętu napotykamy na różne rozterki. Jaki ekspres okaże się dla nas najlepszy? Który z dostępnych na rynku zaparzy właśnie taką kawę, jaką lubimy najbardziej?

Ekspres ciśnieniowy

Zarówno większość wyszkolonych, doświadczonych baristów i konstruktorów ekspresów, jak i pasjonatów kofeinowego napoju zgodzi się ze stwierdzeniem, że ekspresy ciśnieniowe to najlepsze urządzenia do parzenia kawy. Decyduje o tym fakt, że maszyny te w stu procentach wydobywają z ziarenek pełnię ich smaku i aromatu. A to dzięki specjalnej pompie, która gwarantuje odpowiednie ciśnienie do zaparzenia naparu. Niestety w parze z dobrej jakości ekspresem ciśnieniowym idzie wysoka cena. A zatem, jeśli nie możemy pozwolić sobie na taki luksus w naszych domach warto rozważyć dwie pozostałe opcje.

Ekspres przelewowy

Decydując się na zakup ekspresu przelewowego musimy mieć świadomość, że powinniśmy wybierać do niego wyłącznie dobre gatunki kawy. Urządzenia te nie posiadają żadnych dodatkowych ustawień, przez co niemożliwa jest jakakolwiek ingerencja w smak naparu. W komplecie należy również kupić młynek do kawy, a także zadbać o samą wodę – specjaliści polecają używanie wody destylowanej, która zapobiega powstawaniu kamienia i osadów. Dużą zaletą ekspresów przelewowych jest atrakcyjna cena, a także możliwość przygotowania jednorazowo dużej ilości kawy, którą podstawka dzbanka stale podgrzewa.

Ekspres kapsułkowy

Wynalazek ostatnich lat, czyli ekspresy kapsułkowe to zdecydowanie najprostsze i najszybsze w obsłudze urządzenia do parzenia kawy. Wystarczy wybrać kapsułkę z ulubioną mieszanką np. espresso, latte, cappuccino, umieścić ją w szufladce maszyny i nacisnąć guzik. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że ekspresy kapsułkowe uniemożliwiają mielenie ziaren, parzenie świeżo zmielonej kawy, a kompozycje mleczne zawierają w sobie sproszkowane (przetworzone) mleko.

O tym, jaki wpływ na smak kawy ma jej pochodzenie

W poprzednich artykułach na tym blogu mogliście już przeczytać m.in. o wielkich brazylijskich plantacjach kawy, a także o tych mniejszych, etiopskich. Czytając te wpisy z pewnością zauważyliście nie tylko ogromną różnicę w procesie zbierania i obróbki ziaren na różnych uprawach zlokalizowanych na innych kontynentach, ale również dostrzegliście, że ma to niemały wpływ na smak i aromat gotowego produktu. A zatem, niech ten tekst będzie swego rodzaju podsumowaniem, a także podpowiedzią na temat tego, czym różni się arabica od arabiki oraz z jakiego zakątku świata mieszankę powinniście wybierać do swoich domów, aby przypadła do gustu Wam i Waszym najbliższym.

pexels-photo (2)

Kawa nie jedno ma imię

Gatunek arabica stanowi aż 70% wszystkich upraw drzew kawowca na świecie. Co więcej, w ich obrębie znajduje się jeszcze wiele różnych odmian, z których każda jest nieco inna. Różnice występują na tle subtelnych nut smakowych, kwasowości oraz tzw. body, czyli konsystencji, ciała kawy, odczucia jakie napar po wypiciu pozostawia na języku. I tak, na terenie trzech kontynentów – Afryki, Ameryki i Azji plantacje kawy trudnią się uprawą nieco innej odmiany arabiki. Poza drobnymi szczegółami dla każdego z nich podać można ogólną charakterystykę kawy.

Kompozycje afrykańskie

Mała czarna parzona z ziaren pozyskiwanych z upraw rozciągających się na obszarach należących do Etiopii, Kenii, Ugandy oraz Rwandy wyróżnia się nieco bardziej kwasowym posmakiem. Zdecydowanie dominują w niej nuty smakowe owoców cytrusowych, kwiatów, a także rodzynek. Z tego względu mieszanki afrykańskie są odpowiednie dla pasjonatów lekkich i delikatnych kaw.

Kawy środkowo i południowoafrykańskie

Odmiany arabik hodowane na ogromnych plantacjach w Brazylii, Kolumbii, Gwatemali i Meksyku należą do jednych z najpopularniejszy na świecie. W końcu nie bez powodu nazywa się je po prostu klasycznymi. Niska kwasowość oraz wyraźne nuty orzechów i czekoladowy doskonale podkreślają smak napojów z mlekiem na bazie espresso – cappuccino, cafe latte itd.

Mieszanki ze Wschodu

Kawy z upraw w Indonezji, Papui-Nowej Gwinei i w Indiach niestety nie są tak popularne jak wyżej wymienione. A szkoda, bo ich smaku nie da się porównać do żadnych innych – wyróżniają się bowiem ziemistymi, leśnymi nutami smakowymi i małą kwasowością.

Z kawą w podróży

Inline
Inline